Na pierwszy ogień idzie mleczko nagietkowe do demakijażu z Zaji.
Jak dotąd sceptycznie podchodziłam do produktów tej marki. Nie wiem dlaczego, jakoś mnie po prostu nie przekonywały. Jakiś czas temu szukałam toniku, i znalazłam, właśnie z Zaji (o nim w innym poście). Skończyło mi się mleczko do demakijażu, i poszukiwałam nowego. Skuszona tonikiem, postanowiłam wypróbować mleczko z tej firmy. Koszt nieduży (6,99 zł w Rossmanie), więc myślę sobie, że w razie czego strata nie będzie aż tak bolesna. Mleczko jednak bardzo mile mnie zaskoczyło. Bardzo przyjemny, delikatny zapach. Bardzo dobrze sobie radzi z usuwaniem makijażu, tusz nie stanowi dla niego większego problemu. Gorzej radzi sobie z eyelinerem z Essence, a nawet powiem że sobie nie radzi. Robi mi na oku papkę z tego linera i nie zmywa go do końca. Nie podrażnia jednak oczu, aczkolwiem od usilnych prób usunięcia linera z oka i przecierania wacikiem mam otartą skórę wokół oczu. Nie wiem jak się będzie sprawować w przypadku cieni do oczu, ponieważ ich nie używam, ale myślę, że nie będą stanowić dla niego żadnego problemu. Mleczko uważam za dobre, i polecam, ale nie jestem pewna czy kupie je drugi raz, właśnie ze względu na problem ze zmywaniem linera.
Na koniec jeszcze skład, kiepsko widać, ale nie dało rady inaczej. Poza tym, kiepski ze mnie fotograf :)
Ogólnie ocena 4 / 5.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz